Brak prywatnej przestrzeni oznacza, że nie ma miejsca, które naturalnie pełni funkcję „kontrolowanego i wyłącznego obszaru przechowywania”. W takiej sytuacji ryzyko nie wynika z jednego punktu dostępu, tylko z ciągłej obecności osób trzecich i braku stabilnej lokalizacji.
W praktyce oznacza to, że przechowywanie wartości trzeba oprzeć na trzech zasadach: odseparowanie, ograniczenie ekspozycji i kontrola dostępu formalnego.
Pierwsze podejście to całkowite oddzielenie przechowywania od miejsca życia lub pracy. W sytuacji braku prywatnej przestrzeni domowej lub biurowej, jedynym stabilnym rozwiązaniem są zewnętrzne, kontrolowane miejsca przechowywania, które nie zależą od bieżącej obecności innych osób. Dzięki temu wartości nie są częścią wspólnej przestrzeni, w której brak jest kontroli nad dostępem.
Drugie podejście to minimalizacja tego, co musi być przechowywane lokalnie. W warunkach braku prywatności nie powinno się utrzymywać w bezpośrednim otoczeniu rzeczy wrażliwych, dokumentów czy przedmiotów o wysokiej wartości. Lokalnie pozostają tylko rzeczy operacyjne, nieistotne z punktu widzenia bezpieczeństwa.
Trzecie podejście to kontrola dostępu proceduralnego. Jeśli coś musi znajdować się w miejscu współdzielonym, kluczowe jest ustalenie zasad: kto ma dostęp, w jakich sytuacjach i w jakim zakresie. Bez tego każda przestrzeń staje się potencjalnie otwarta, niezależnie od intencji.
Istotne jest też rozróżnienie między „brakiem prywatności” a „brakiem kontroli”. Nawet jeśli przestrzeń jest współdzielona, można ograniczyć ryzyko poprzez przeniesienie wartości poza codzienny obieg i oparcie ich o miejsca, które funkcjonują niezależnie od środowiska domowego lub zawodowego.
W praktyce brak prywatnej przestrzeni wymusza zmianę modelu: z przechowywania w otoczeniu na przechowywanie w systemie zewnętrznym. Im mniej zależności od miejsca, w którym przebywają inni ludzie, tym większa przewidywalność i kontrola nad dostępem do wartości.
