Tak, bo większość strat dokumentów nie wynika z kradzieży, tylko z codziennych zdarzeń.
W domu dokumenty są częścią normalnego życia. Są przenoszone, odkładane, mieszane z innymi rzeczami. Z czasem tracą jedno stałe miejsce, a to zwiększa ryzyko, że coś zostanie zgubione albo nie będzie dostępne wtedy, kiedy jest potrzebne.
Drugim źródłem ryzyka są zdarzenia losowe. Pożar, zalanie, uszkodzenie przez wilgoć, przypadkowe wyrzucenie przy porządkach. To sytuacje, które nie wymagają żadnego działania z zewnątrz. Wystarczy jeden moment, żeby dokumenty przestały istnieć albo przestały być czytelne.
W przypadku dokumentów problemem nie jest tylko ich fizyczna utrata. Często większym problemem jest brak dostępu w konkretnym momencie. Gdy dokument jest potrzebny, a nie można go znaleźć, jego wartość praktycznie znika.
Dom nie daje pełnej kontroli nad tym ryzykiem, bo jest środowiskiem zmiennym. Pojawiają się nowe rzeczy, zmienia się organizacja przestrzeni, dochodzą inni domownicy lub osoby z zewnątrz.
Przeniesienie dokumentów poza miejsce zamieszkania zmienia ten układ. Oddziela je od codziennych działań i ogranicza wpływ przypadkowych zdarzeń. W skrytce bankowej lub prywatnym skarbcu dostęp jest kontrolowany, a dokumenty nie są narażone na typowe sytuacje, które występują w domu.
Najprostsze podsumowanie jest takie. Dokumenty w domu najczęściej nie giną dlatego, że ktoś je zabrał, tylko dlatego, że coś się wydarzyło wokół nich.
